Orzech laskowy w ogrodzie – jak sadzić i prowadzić, by doczekać się dużych plonów?
Mój dziadek miał takie powiedzenie: „Kto posadzi leszczynę, ten swoim wnukom orzechy zostawi”. I wiele lat później przyznaję mu rację, chociaż wtedy byłem dzieciakiem i interesowało mnie głównie to, żeby tych orzechów było jak najwięcej w kieszeni po powrocie ze szkoły.
Pamiętam te jesienie – wracałem polną drogą, a pod starą leszczyną rozsypane były orzechy w brązowych skorupkach. Zbierałem ile się dało, rozbijałem kamieniem i zjadałem na miejscu. Nic lepszego nie istniało. A teraz? Teraz w sklepie kilogram orzechów laskowych kosztuje majątek. I często smakują jak tektura w porównaniu z tymi spod własnego krzewu.
Dobra wiadomość jest taka, że posadzenie orzecha laskowego w ogrodzie to jedna z najprostszych rzeczy, jakie możesz zrobić. Pod warunkiem że wiesz, na co uważać.
Dlaczego akurat orzech laskowy?
Zanim przejdziemy do konkretów – zastanów się, ile drzew owocowych w ogrodzie daje ci plony praktycznie bez wysiłku. Jabłonie trzeba opryskiwać, śliwy chorują na szarkę, brzoskwinie wymarzają co drugą zimę. A leszczyna? Leszczyna rośnie sobie i owocuje. Rok w rok.
Orzech laskowy to krzew (albo niewielkie drzewo, zależy jak go poprowadzisz), który dorasta do 3-6 metrów wysokości. Żyje dziesiątki lat. Jest mrozoodporny – większość odmian znosi nawet minus trzydzieści stopni. I co ważne – nie musisz mieć wielkiego ogrodu. Trzy krzewy spokojnie zmieszczą się na działce o szerokości kilkunastu metrów.
A same orzechy? Są naładowane zdrowymi tłuszczami, magnezem, fosforem, witaminami z grupy B. Jeden z najzdrowszych orzechów w ogóle. I do tego naprawdę smaczne, jeśli trafisz na dobrą odmianę.
Kiedy i jak sadzić leszczynę?
To w sumie najważniejsza kwestia, bo ludzie często kupują sadzonkę, wkopują ją byle jak i potem się dziwią, że nic z tego nie wychodzi.
Termin sadzenia – jesień rządzi
Najlepszy czas na posadzenie orzecha laskowego to jesień, od października do połowy listopada. Dlaczego? Bo krzew ma całą zimę na zakorzenienie się. Wiosną od razu rusza z kopyta i nie musi jednocześnie budować korzeni i wypuszczać liści.
Można sadzić też wiosną, w marcu-kwietniu, ale wtedy trzeba intensywniej podlewać, bo roślina startuje z mniejszym systemem korzeniowym. Ja osobiście zawsze sadzę jesienią i nigdy nie miałem problemu z przyjmowaniem się sadzonek.
Miejsce – słońce i osłona od wiatru
Leszczyna lubi słońce. Im więcej słońca, tym więcej orzechów – to prosta zależność. Oczywiście w lekkim półcieniu też sobie poradzi, ale plony będą mniejsze. Ważna sprawa – osłona od wiatru. Orzech laskowy kwitnie bardzo wcześnie, czasem już w lutym. Te żółte bazie (kolczyki) to kwiaty męskie. Jeśli w lutym wali silny wiatr i mróz, kwitnienie może zostać uszkodzone i orzechów będzie jak na lekarstwo.
Praktyczna rada: Najlepsze miejsce to od strony południowej lub zachodniej, przy ogrodzeniu albo budynku, który daje naturalną osłonę.
Gleba – nie przesadzaj z wymaganiami
Leszczyna nie jest specjalnie wybredna. Lubi ziemię żyzną, próchniczną, umiarkowanie wilgotną. Odczyn najlepiej obojętny lub lekko zasadowy. Nie znosi natomiast gleb podmokłych – mokre korzenie to proszenie się o kłopoty.
Jeśli masz piasek – dodaj kompost. Jeśli glinę – popraw strukturę ziemią ogrodową i żwirem. Na większości typowych ogrodowych gleb w Polsce leszczyna da sobie radę bez specjalnych zabiegów.
Odmiany – co wybrać, żeby nie żałować?
I tu zaczyna się najciekawsze. Bo odmian jest sporo i różnią się między sobą bardziej, niż mogłoby się wydawać. Jedne rodzą wielkie orzechy o deserowym smaku, inne są bardziej ozdobne, a jeszcze inne sprawdzają się jako zapylacze.
Olbrzymi z Halle – klasyk wśród wielkoowocowych
To odmiana, od której sam zacząłem swoją przygodę z leszczynami. Orzech laskowy Olbrzymi z Halle rodzi naprawdę duże, stożkowe orzechy z bardzo smacznym jądrem. Dojrzewa pod koniec września, plonuje regularnie i obficie. Wymaga stanowiska osłoniętego od wiatru – to jedyna jego poważna wada. Za to smak orzechów jest rewelacyjny, taki prawdziwie deserowy.
Kataloński – niezawodny Hiszpan
Odmiana wielkoowocowa, która wbrew swojemu śródziemnomorskiemu pochodzeniu świetnie daje sobie radę w Polsce. Rodzi duże, kulistoowalne orzechy z dużym, słodkim jądrem o migdałowym posmaku. Dojrzewa w połowie września i jest niezawodna w plonowaniu. Potrzebuje zapylacza – najlepiej sprawdza się w towarzystwie Cosford albo Barcelońskiego.
Cosford – angielski gentleman
Cosford to odmiana, którą polecam tym, co nie chcą się bawić w zapylacze. Jest częściowo samopylna, więc może owocować nawet rosnąc pojedynczo. Orzechy duże, cylindryczne, z cienką, jasną skorupką i wyśmienitym miąższem. Same wypadają z okrywy po dojrzeniu – nie trzeba ich wyłuskiwać.
Warszawski Czerwony – polska ozdoba
Jeśli chcesz połączyć praktykę z estetyką, to ta odmiana jest strzałem w dziesiątkę. Purpurowo-czerwone liście wyglądają fantastycznie od wiosny do jesieni. A do tego rodzi duże, smaczne orzechy o cienką skorupką. Jest też świetnym zapylaczem dla innych odmian. Polska hodowla z 1963 roku – sprawdzona od pokoleń.
Pełną listę odmian dostępnych z opisami i parametrami znajdziesz w dziale z orzechami w sklepie Sadowniczy.pl. Warto przejrzeć, bo jest z czego wybierać.
Zapylanie – temat, o którym ludzie zapominają
I tu dochodzimy do najczęstszego błędu, jaki widzę u początkujących. Ktoś kupuje jedną sadzonkę, sadzi, czeka trzy lata i… nic. Zero orzechów albo garstka.
Problem? Większość odmian orzecha laskowego jest obcopylna. To znaczy, że potrzebują pyłku z innej odmiany, żeby zawiązać owoce. Jeden krzew to za mało.
Złota zasada: Sadź minimum dwie, a najlepiej trzy różne odmiany. Na przykład: Olbrzymi z Halle + Cosford + Kataloński. Takie trio zapyli się nawzajem i będziesz miał orzechy co rok.
Rozstawa między krzewami to 4-5 metrów. Brzmi dużo? Nie jest. Leszczyny pięknie wypełnią ten obszar koronami i stworzą naturalną zieloną ścianę.
Pielęgnacja – mniej znaczy więcej
Leszczyna to naprawdę roślina dla zapracowanych. Ale kilka rzeczy warto wiedzieć.
Nawożenie – dwa razy w sezonie
Wiosną (marzec-kwiecień) daj nawóz z azotem – przyspieszy wzrost pędów i rozwój liści. Pod koniec lata (sierpień) przydaje się nawóz potasowo-fosforowy, który wspiera dojrzewanie orzechów i przygotowuje krzew do zimy. Nie musisz kupować niczego specjalnego – uniwersalny nawóz do drzew owocowych wystarczy.
Cięcie – nie komplikuj
Leszczynę tniemy późną zimą albo wczesną wiosną, zanim ruszą pąki. Główna zasada: usuwaj stare pędy (powyżej 4-5 lat), bo najlepiej owocują młodsze gałęzie. Wycinaj też pędy rosnące do środka korony i te, które się krzyżują. Chodzi o to, żeby światło dochodziło do wnętrza krzewu.
Ważne – nie kastruj leszczyny! Nie przycinaj wszystkiego na krótko. Kwiaty męskie (te bazie, które pojawiają się w lutym) rosną na pędach z poprzedniego roku. Jeśli je wytniesz, nie będzie zapylania.
Podlewanie – tylko na początku
Dorosła leszczyna radzi sobie sama. Ale pierwszy rok po posadzeniu to inna historia. Podlewaj regularnie, szczególnie w suche lata. Ja miałem jedną sadzonkę, której nie dopilnowałem pierwszego lata – straciłem ją. Druga, podlewana co tydzień, rośnie do dziś i owocuje jak szalona.
Czas wziąć się za sadzenie
Orzech laskowy w ogrodzie to roślina, która naprawdę oddaje więcej, niż od niej wymaga. Daje orzechy, daje cień, daje piękne żółte bazie na przedwiośniu, kiedy cały ogród jeszcze śpi. I rośnie latami, coraz piękniej i coraz obficiej.
Zacznij od dwóch-trzech odmian, posadź je w słonecznym, osłoniętym miejscu i daj im czas. Trzeci, czwarty rok – zobaczysz pierwsze poważne plony. A potem będziesz się zastanawiać, dlaczego nie zrobiłeś tego wcześniej.
Jeśli szukasz sprawdzonych sadzonek z dobrej szkółki, zajrzyj na stronę Sadowniczy.pl. Mają spory wybór odmian orzechów laskowych przystosowanych do polskiego klimatu, a sadzonki są dobrze zapakowane i docierają w świetnym stanie. Sam stamtąd zamawiałem i byłem bardzo zadowolony.
Powodzenia z waszymi leszczynami! I pamiętajcie – cierpliwość popłaca. Za kilka lat będziecie łuskać własne orzechy i wspominać ten moment, kiedy zdecydowaliście się je posadzić.
Artykuł sponsorowany



