Malowanie wnętrz w stylu japandi, wabi-sabi i nie tylko – egzotyczne trendy na polskich ścianach

Malowanie wnętrz w stylu japandi, wabi-sabi i nie tylko – egzotyczne trendy na polskich ścianach

Jeszcze kilka lat temu malowanie wnętrz kojarzyło się głównie z wyborem między bielą, beżem a ewentualnie odważną szarością. Dziś podejście do ścian zupełnie się zmienia. Traktujemy je jak płótno, na którym można opowiedzieć własną historię – nie tylko kolorem, ale i fakturą, filozofią czy nawet kulturą. Do Polski coraz śmielej wchodzą egzotyczne inspiracje: japandi, wabi-sabi, a także klimaty inspirowane południową Europą. Jak wprowadzić je do swoich wnętrz?

Japandi – gdy minimalizm dostaje serce

Japandi to dziecko japońskiej filozofii zen i skandynawskiego hygge. Brzmi egzotycznie, ale w praktyce oznacza mieszkanie, w którym królują: naturalne drewno, miękkie tkaniny oraz ściany w neutralnych odcieniach ziemi. Beże, złamane biele, przygaszone szarości – wszystko po to, by stworzyć tło dla codzienności. Ściana nie ma krzyczeć, ale uspokajać. To trochę jak kubek zielonej herbaty wypity w fotelu z wełnianym pledem. Prosto i niezwykle przyjemnie.

Wabi-sabi – piękno w krzywych liniach

Z kolei wabi-sabi to pochwała niedoskonałości. Tutaj malowanie wnętrz powinno wręcz uwzględniać odpryski, przetarcia czy nierówne faktury. W tym przypadku to nie błędy – to atuty. Pomieszczenia urządzone w takim stylu oddychają naturalnością. Kolory? Matowe zielenie, zgaszone brązy, odcienie kamienia i piasku. Do tego lniane zasłony, ręcznie robiona ceramika oraz ściana, która wygląda tak, jakby czas zostawił na niej swój ślad. Paradoksalnie, to właśnie niedoskonałość daje poczucie pełni.

Egzotyczne akcenty

Gdy myślimy o dekoracji ścian, łatwo i wygodnie jest poprzestać na zwykłej farbie. Tymczasem egzotyczne trendy pokazują, że malowanie wnętrz to także gra fakturą. Wapienny tynk daje aksamitny mat i sprawia, że powierzchnia „żyje” w świetle dziennym. Mikrocement to ukłon w stronę minimalizmu oraz nowoczesności, a marokański tadelakt – gładki, lekko połyskujący, odporny na wodę – wnosi do polskich łazienek powiew orientu. To właśnie takie detale nadają mieszkaniu charakter, którego nie da się podrobić katalogową aranżacją.

Jak to przełożyć na polską codzienność?

Nie trzeba od razu remontować całego domu. Wystarczy jedna ściana, która staje się sceną. W salonie – wykończona naturalnym tynkiem w stylu wabi-sabi. W sypialni – pomalowana w ciepły beż japandi. W łazience – akcent z tadelaktu, który przywodzi na myśl wakacje w Marrakeszu. Całość dopełniają detale: drewniany stolik z widocznymi sękami, lniana narzuta czy roślina w glinianej donicy.

To, co piękne w japandi i wabi-sabi, to fakt, że ściana przestaje być tylko tłem. Staje się manifestem: „żyję spokojniej”, „akceptuję naturalny rytm”, „chcę czuć się dobrze tu i teraz”. Dzięki temu trendy, które przyszły do nas z drugiego końca świata, wpasowują się w polskie realia. W końcu kto z nas nie marzy o chwili wytchnienia od codziennego pędu?

Artykuł sponsorowany